ksiądz zza zakrętu
chudy i nagły
drgający płomień smoły
na przenajbielszym śniegu
uciekać! ale oto
przemienienie
i ujrzałem wiotką dziewczynę
i spłynęła po niej suknia miękka jak dotyk
nie nie wiem czy była piękna
pomiędzy czapką a szalikiem
tylko róże policzków
tylko zasłony powiek
ale jestem pewien
wiem
że się uśmiechała
do myśli której nigdy nie poznam
ach zawołać
wykrzyczeć!
niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
poeta jest wolny jak ptak
z podciętymi skrzydłami
nie nadąża za stadem
mądry jak sowa
milczy znacząco
wypchany na półce
posępny jak sęp
krąży powoli
nad ciałem bliskiego
przebiegły jak kukułka
podrzuca innym
swoje kłopoty
poważny jak kura
gdacze głośno
nad zniesionym wierszem
czarny jak pingwin
kolebie się niezdarnie
po wielkiej białej połaci
niezapisanej kartki